Motywacja do działania- czyli kilka słów o Healthy Team Training z Anią Lewandowską

Wczoraj miałam ogromną przyjemność uczestniczyć w evencie zorganizowanym przez Anię Lewandowską i jej Healthy Team. Cóż mogę powiedzieć- było meeega!!!
Już od wejścia było super pozytywnie. Wszyscy uśmiechnięci, zatem nie mogło być inaczej. Cała akcja miała miejsce w Hali Stulecia we Wrocławiu.
Przy wejściu każdy otrzymywał paczkę startową. Jej zawartość była zależna od tego jaki rodzaj biletu wybraliśmy. Były bilety VIP oraz normalne. Ja zakupiłam bilet VIP i moja paczka wyglądała jak poniżej. Tzn. prawie, bo jednego batonika już nie ma :)



Były wydzielone szatnie, w których można było przebrać się w stroje sportowe. Impreza rozpoczęła się kilka minut po 12:00. Ania Lewandowska oficjalnie wszystkich nas przywitała, po czym wygłosiła przemówienie motywacyjne. Opowiadała co jej dało i daje moc do działania i skutecznie zarażała tym całą halę. A było to nie lada wyzwanie, by tak pozytywnie wpłynąć na ponad tysiąc osób!



Po jej przemowie był krótki konkurs, niestety nie miałam szczęścia wziąć w nim udziału ale zabawa i tak była wspaniała! Następnie na scenę wkroczyła Katrin Kargbo i wtedy zaczęły lać się krople potu. Ale jakże pełnego satysfakcji i pozytywnej energii! Cóż to za niezwykła kobieta! Ta zumba każdego by poderwała do działania. Coś wspaniałego!
Zumba miała być zaledwie rozgrzewką, a po jej zakończeniu już była purpura na naszych twarzach. Ta purpura to kolor endorfin ;) 
I po tej "rozgrzewce" wkroczył cały healthy team z Anią Lewandowską na czele. Zaczęła się niezła zabawa! Cała sala dzielnie ćwiczyła. Nie mogło być inaczej, bo gdy ktoś chciał być leniuszkiem to Ania zaraz ze sceny wołała do niego, że ona wszystko widzi i nie ma czasu na obijanie się :) Serio- a kto by przypuszczał, że dostrzeże takie jednostki ;)
Łącznie wszystkie ćwiczenia razem z zumbą trwały ok 2h. Nie jestem pewna ale tak mi się wydaje, bo przecież szczęśliwi czasu nie liczą ;)

Później przyszedł czas na pamiątkowe zdjęcia. Kolejka była imponująca, ale wszyscy dzielnie czekali. Było warto!


Nawet udało się zebrać podpisy od Healthy Teamu, zatem teraz z jeszcze większą przyjemnością będę wrzucać płytę do DVD ;)





Ten trening to było moje marzenie. Jak wychodziłam z domu to mówię do mojego męża: O czym teraz będę marzyć, skoro tyle czekałam na ten trening i nadszedł ten moment? Ale już wiem :) Drogi mężu poprzeczkę stawiam jeszcze wyżej. Następne marzenie: obóz Ani :)
Warto marzyć! Marzenia się spełniają, tylko trzeba w to wierzyć i być wytrwałym w dążeniu do celu.

PS. Takie rzeczy cieszą jeszcze bardziej, gdy przeżywamy je razem z naszymi przyjaciółmi. Ewelinka dziękuję za wczoraj!

Komentarze

Popularne posty